czwartek, 6 lutego 2020

Melisa w ogrodzie - uprawa i zastosowanie

Melisa pochodzi ze wschodnich rejonów Morza Śródziemnego. Od wielu wielu lat uprawiana jest jako roślina lecznicza i kulinarna. Obecnie rozpowszechniona na całym świecie.  Ze względu na jej zdolność przystoswania się do warunków klimatycznych, rośnie dziko i jest uprawiana w wielu krajach.








MELISA /Melissa officinalis L./ (inne nazwy - miodownik, pszczele ziele, matcze ziele, rojownik) pochodzi od greckiego słowa melissophyllon, oznaczających dokładnie "liść miodu". Pochodzenie tej nazwy związane jest na pewno z tym, że melisa to roślina miododajna o charakterystycznym , przyjemnym cytrynowym zapachu. I tak melisa, a bardziej jej liście i aromat jaki wytwarza wokół siebie słynie z przyciągania pszczół i motyli. Znalazłam zapis, że w polskiej tradycji ludowej pszczelarze nacierali wnętrze ula liścmi melisy, co miała zachęcić młode pszczoły do zagnieżdzenia się w tym miejscu.








UPRAWA I PIELĘGNACJA

Melisa dorasta do 60 cm wysokości, w niektórych warunkach również do 100 cm (chociaż takiej melisy nie widziałam). To bylina o czterokanciastych, sztywnych łodygach. Silnie rozgałęziona. Ma liście ogonkowe, sercowo-jajowate. Kwitnie na biało - białe kwiaty , skupione są w okółkach górnych liści. Cała melisa pokryta jest cienkimi,  gęstymi włoskami. Owocem melisy jest rozłupka.

Melisa wymaga żyznych, wilgotnych, wapiennych, ciepłych i lekkich gleb. Najlepiej rośnie na wystawie południowej, miejsce zaciszne i ciepłe. Melisa bezproblemu będzie rosła również w glebie piaszczystej i w półcieniu.

Melisa nie przetrwa bezśnieżnych , mroźnych zim. Dlatego najlepiej aby rosła w pojemnikach, chowanych do środka na zimę. Chociaż muszę Wam nadmienić, że moja melisa z powodzeniem rośnie na zadaszonym tarasie. Chociaż zima w tym roku nie osiąga jakiejś niskiej temperatury. Okrywanie melisy nie wiem czy ma sens i czy ona przetrwa bo nie stosowałam tej metody.

Melisę uprawia się z rozsady wysiewając rośliny w marcu do skrzynek  albo na rozsadniku w listopadzie. Rośliny od wysiewu kiełkują w ciągu 8-10 dni. Melisa rozmnaża się rownież przez podział starszych roślin do gruntu najlepiej wykonać ten zabieg - na wiosne lub jesień. Melisa rozsieje się nam również samoistnie jeżeli pozostawimy ją do jesieni z kwiatami.  W uprawie melisy mogą wystąpić takie szkodniki jak: skoczki, mszyce, pchełki.

Zachęcam do doniczkowej uprawy melisy np. na tarasie lub balkonie. 







W JAKI SPOSÓB ZBIERAĆ MELISĘ

Pierwszy zbiór uzyskuje się już w sierpniu po posadzeniu melisy do gruntu wiosną. Rośliny zbiera się z pąkami kwiatowymi, w słoneczne dni ścinając pędy ok 10 cm nad ziemią.  Od drugiego roku uprawy ziele zbiera się dwukrotnie: w czerwcu i we wrześniu. Ścięte rośliny suszy się w przewiewnym, zacienionym miejscu rołożone na płachcie lub związane w wiązki. Po wysuszeniu liście się wykrusza i przechowuje w pojemnikach. 


BOGATY SKŁAD CHEMICZNY MELISY: ziele lub liść melisy zawiera olejek etyryczny w ilości 0,3 - 1% w skład którego wchodzą: cytral, linalol, cytronelal, oprócz olejku surowiec zawiera: garbniki, fenolokwasy, związki triterpenowe, śluzy.








ZASTOSOWANIE:

Obfotość składników chemicznych wpływa na to, że melisa stosowana jest w leczeniu wielu dolegliwości, schorzeń i chorób.

- olejek etyryczny przynosi ukojenie i spokojny sen
- pomaga w leczeniu opryszczki
- pomaga walczyć z deficytami w chorbach pamięci (Alzheimer)
- doskonała na dolegliwości żołądkowe
- na leki i bezsenność
- jako dodatek do potraw
- wspomaga naturalną regenerację organizmu


Zapraszam jak zawsze do komentowania - może Wy macie jakies przygody z melisą, przepisy, porady z checią opublikuje na FB lub instagramie. 

źródło zdjęć: pinterest.com

4 komentarze:

  1. Dziękuję za porcję ciekawych wiadomości. Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Herbata z melisy, spożywana trzy razy dziennie przez dłuższy czas, uspokoi tych, którzy zmagają się z nerwicą. Warto spróbować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś tak mijamy się z melisą... ale ładnie ją pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :) Agnieszka