środa, 19 listopada 2014

Dodatki dekoracyjne w salonie - czyli moje metamorfozy

Coś ostatnio wzięło mnie na zmiany w domu . Nie na duże remonty....ale niewielkie, dzięki czemu wnętrze zyskałoby na odświeżeniu. Moje długowieczne meble..niestety znudziły mi się. Okazuje się, że to co kiedyś cieszyło moje oko w tym momencie jest już opatrzone. Jeszcze kilka lat temu kochałam się w stylu kolonialnym - sentyment pozostał, ale po latach jakoś wolałabym odejść od ciemnych, ciężkich mebli, egzotycznych masek. Być może nie było to co lubiłam.

Wystawiłam na sprzedaż swoje ciemne ciężkie meble i nietrafioną (sic) kupioną w pośpiechu sofę, która przy dzieciach okazała się doskonała, w jakości również, ale w wyglądzie i stylu w moim salonie już nie.

Więc powoli ...powoli wprowadzam małe zmiany.

Wymieniłam stary kolonialny GAZETNIK  na nowy skóropodobny w kolorze czarnym. Brakuje mu jeszcze pliku moich ulubionych czasopism ogrodniczych.



A tu poniżej (na zdjęciu) w narożniku stanie fotel. Na ścianie powiesiłam obrazki w kolorze czarnym z białymi napisami - dwa takie same. Lampion to na razie chwilowa dekoracja do czasu jak nie stanie tutaj fotel.


napisy na ścianę

napisy na ścianę

Po drugiej stronie przy oknie powiesiłam czarne napisy na ścianę HOME I LOVE - ładnie się połączyło.



Na parapecie okiennym stanęła biała latarnia, zegar z podpórką oraz kwiatek w fioletowej doniczce.


A oto moja  kanapa do wymiany - jest ładna i wygodna - ale do mojego wnętrza za kanciasta i duża.

 Po drugiej stronie tam gdzie kiedyś wisiało "pudło telewizyjne"  :) powiesiłam długo oczekiwany duży zegar przestrzenny w kolorze czarnym z metalu. Marzył mi się o średnicy 100 cm , ale w końcu stanęło na 60 cm.


duży zegar na ścianę

A to efekt końcowy - zawiesiłam wieche - wspomnienie z Kazimierza nad Wisłą - zrobiło się sielsko :)

niedziela, 16 listopada 2014

Sikorki na porannej gościnie

Od tygodnia tłumnie przybywają sikorki na taras. W powieszonym szklanym lampionie wysypałam ziarna i zapomniałam o tym. Minął miesiąc i zaproszeni goście zjawili się na dobry posiłek. Ilość sikorek była tak spora, że naliczyłam ok. 10 szt z pięknymi żółtymi brzuszkami. Bardzo zwinnie ale ostrożnie podjadały wysypane ziarna. Śniadanie było tak pyszne, że kilka gości kłóciło się o pierwszeństwo przy stole , jednak wszyscy po godzinie zadowoleni odlecieli.









niedziela, 9 listopada 2014

Sobotni jesienny spacer

Sobota to u mnie czas odpoczynku od tygodnia pracy, chociaż nie zawsze  - ale kiedy jest taka możliwość to korzystam o ile pogoda pozwoli na łonie natury. W tym roku piękna złota jesień dopisuje w 100% - nie ma wiatrów, deszcze o ile padają nie są tak uciążliwe i rozległe do tego ta temperatura - bardzo dodatnia,  która nie pozwala wielu roślinom zasnąć w ogrodzie.


 Pięknie kwitną jeszcze niektóre rośliny polne





Kot (Stefan) z nami też chodzi na spacer  - obowiązkowo :) Śmiesznie to wygląda idzie pies a za nim skocze kot.




Kolory jesieni zawsze mnie zachwycały - przede wszystkim w lesie.



A to już ogród od progu wita nas orzech turecki w połowie obsypany z liści.



Perukowiec w brylantowych kroplach :)



A to sadziec purpurowy - kwitnie dopiero teraz.


Lipa całkowicie straciła liście 
 












Skarpa w jesiennej odsłonie