wtorek, 29 lipca 2014

Róża dobrodziejka - Bukavu

W zeszłym roku pisałam już Wam o swoim szalonym zakupie Zakup róż . Oczarowana ogrodem mojej forumowej koleżanki- zakochałam się w różach. A co tam poszłam na żywioł...raz się żyje.

Kiedyś róże nieodłącznie kojarzyły mi się z czymś trudnym i kłopotliwym w uprawie -  z plamistością, moczniakiem albo dużą ilością mszyc.
Szybko zmieniłam zdanie kiedy zobaczyłam jak piękne mogą być róże i pomyślałam, że może warto zaryzykować.
Pracy owszem jest sporo. Każdą róże doglądam, nawożę, obrywam żółte liście, pilnuje czy mszyca nie wchodzi, zimą otulam a na wiosnę przycinam. Ale (oczywiście sprzyjać musi jeszcze zima, lato i wiosna) odwdzięczają się swoim pięknym kwieciem.

Jedną z róż, którą zakupiłam była róża piżmowa BUKAVU.

Odmiana została wyhodowana przez Lensa Louisa z Belgii w 1998 roku. Róża powstała poprzez krzyżowanie  ‘Brit­ta­nia’ (poly­an­tha, Bur­bage, 1929) x Rush. Najpiękniejsze są kwiaty o barwie czerwono - wiśniowej z białym środkiem. Pojedyńce kwiatki zebrane w kwiatostanach na wyniosłych pędach. Jak na razie jest jedną z moich róż, która zdrowo rośnie i nic się z nią nie dzieje. 
Nazywam ją różą dobrodziejką, może dlatego, że w 2001/2002 roku dochód z jej sprzedaży został przeznaczony na remont szpi­tala w Bukavu (Kongo). Stąd jej nazwa :)






poniedziałek, 28 lipca 2014

Dobra książka, grill czyli korzystamy ....

Ostatnio nadrabiam czytanie książek - tych psychologicznych, moich ulubionych.  Wakacje to taki czas kiedy mogę sobie na to pozwolić, może dlatego, że jest dobra pora na czytanie w ogrodzie , pod lipą na miękkiej ławeczce. W oko wpadły mi trzy książki, które wnikliwie czytam:

"Jesteś cudem" oraz "Bóg nigdy nie mruga" Reginy Brett. Zainteresowały mnie tytuły. W książkach jest wiele inspirujących życiowych drogowskazów, które warto wziąć pod uwagę. Z pewnością świadomi wartościowego życia znajdą coś dla siebie.



Kolejną książką jeszcze nie ruszoną przeze mnie , jest książka z dziedziny ezoteryki "Wyzwolenie DEIR 1" Przyznam książkę kupiłam z czystej ciekawości, bo ezoteryką się nie zajmuję, ale tematy są dla mnie dość interesujące.


Czekają również książki ogrodnicze - ale jeszcze dojrzewają :)

Poza tym w końcu mamy upalne i ciepłe lato - nic tylko się cieszyć :) Przez lata zimnych i niekorzystnych pór letnich na pomorzy mamy upały trwające już miesiąc. Przypominają mi się dziecięce wakacje wtedy też tak było. Upały to okazja do nocnych nasiadówek na tarasie, na grilla na rozmowy do rana, bo i noce są ciepłe.

Pachnie maciejka - wysiałam łany przed tarasem...tak tak dosłownie łany maciejki.


a tu nasz zestaw  - szybki popołudniowy .




Są też ogniska z dziećmi - mamy kijki, kiełbasy, i dobre nastroje czego chcieć więcej ;)



Na koniec najlepsza wiadomość udało się zaklepać wakacje w Szklarskiej - w ostatnim momencie bo nie wiedzieliśmy, czy pojedziemy , ale będziemy jechać , będzie wesoło :)

Postanowiłam również zredukować ilość blogów na której chciałabym w pełni uczestniczyć i odpowiadać  - nie wyrabiałam się, przez co nie czułam się z tym dobrze . Chciałaby się wszystko ale nie można. Mam nadzieję, że dzięki temu bedę z większością Was na bieżąco tak jak trzeba.

Miłego tygodnia..


poniedziałek, 21 lipca 2014

Szklana Huta - wyprawa nad morze.

Obiecałam sobie, że w tym roku będzie proporcjonalnie praca i odpoczynek. Konsekwentnie staram się tego trzymać i realizować. Pogoda sprzyja planom więc czemu je nie umieścić w życiu.

W piątek jako , że nie mamy dzieci (rozsiane po wakacjach) postanowiliśmy spędzić w cudownych okolicznościach przyrody - tam gdzie lubimy w spokoju, ciszy z dodatkiem wody i kojących leśnych zapachów. Kierunek jest zawsze podobny okolice Lubiatowa. Wiele razy pisałam o tym, że rodzice mają tam działkę. Piękny kawałek ogrodu z niewielkim domkiem, schowany wśród lasów, blisko morza. Cudowne miejsce na piesze wycieczki, dobre drogi leśne na wyprawy rowerowe i spokój. Jeżeli tak lubię to czego chcieć więcej. Nie potrzebne mi palmy i morze Czarne.

W piątek po południu zrealizowaliśmy plan. Dlatego w weekend przeżyłam dwie miłe niespodzianki.
Pierwszą z nich to były krótkie ale cudowne odwiedziny forumowych koleżanek przy nalewkach i w doborowych okolicznościach przyrody.
Drugi to wspaniały, niezapomniany weekend, który zapisze sie grubym kolorowym flamastrem na kartach pozytywnych wydarzeń minionych dni.

Jednym z takim wypraw była Szklana Huta (poniżej opis z Wikipedii)

Szklana Huta[1][2] (kaszb. Sklanô Hëta; niem. Glashütte) – część wsi Lubiatowo w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie wejherowskim, w gminie Choczewo. Nie posiada sołtysa, należy do sołectwa Kopalino.
W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa gdańskiego.
Znajduje się to również leśnictwo (Gmina Choczewo, woj. Pomorskie), a przede wszystkim Stanica Harcerska Róża Wiatrów Komendy Hufca ZHP Lębork – największa stanica ZHP w Polsce.



Szklana Huta to przede wszystkim obszar olbrzymich przepięknych lasów iglasto-liściastych, piękna ścieżka rowerowo - piesza tzw. ścieżka zdrowia.



Niektóre drzewa mają to po ok 200 lat . Wszystkie niezbędne informacje można znaleźć na tablicach informacyjnych umieszczonych na ścieżkach zdrowia.






Nie ma to jak miłość do rowerów. Nawet w moich snach pedałuje na rowerach. To najlepszy czas dla mnie i mojego powozu na dwóch kołach.




A tu już kompleks edukacyjno-wypoczynkowy Borowa Chata. Niestety nie udało mi się znaleźć szerszych informacji na temat tego obiektu. Kiedyś domek był dostępny dla wszystkich (bez oszkleń). Dzisiaj jest już z oknami i służy tylko i wyłącznie jako forma do wynajęcia dla wycieczek i na zamówienie.



Ciekawa forma informacyjna na temat zwierząt leśnych - forma edukacji dla dzieci - rewelacja. W każdym lesie powinny być takie tablice, nie tylko tutaj.





A to słynna Borowa Chata - niestety zamknięta :)







Są stoliczki i ławy - można wziąć w termosie ciepłą kawę, ciasto albo zrobić ognisko w wytyczonym do tego palenisku :)




I to już koniec naszej wycieczki do Szklanej Huty - wrócimy tu z pewnością z powrotem bo było rewelacyjnie :)



wtorek, 8 lipca 2014

Wyprawa do Dworku w Bychowie

Jak to co roku bywa w porze letniej , naszym stałym miejscem wypadowym jest Dworek w Bychowie o którym pisałam kiedyś tutaj Dworek w Bychowie . Miejsce co roku jest jeszcze piękniejsze i pachnie "naturalnością". W tym miejscu czas nie pędzi, zapachy to skoszona trawa, zwierzęta, jedynymi odgłosami to beczenie kóz i baranów oraz szum potoku na dole polany.

Naszym ulubionym zakątkiem jest mini zoo, pomimo tego, że nie jesteśmy dziećmi uwielbiamy zwierzęce rozmowy za ogrodzeniem z kozami czy baranem :)

Kontakt ze zwierzętami to bezcenny moment nawiązania kontaktu z naturą. W Dworku w Bychowie jest to możliwie , dzięki temu miejsce jest po prostu wspaniałe.






Baran był najbardziej otwarty na rozmowę i wspólny posiłek. Tak jak nie chciał wychodzić ze swojego domku i mu się nie dziwię bo panował upał ok 25 stopni. To widząc wiązkę trawy w mojej dłoni wesoło w podskokach pomaszerował w moim kierunku :)




Kózka też była miła - polubiła drapanie na rogatym łbie.



 Ten Pan nie lubił głaskania :) 

ale w końcu dał się pogłaskać ....

 Wiejsko - tak jak lubię  - kury, koguty i gołębie. Ciągle mi się marzy moje stadko prywatne. Może kiedyś. Kogut przypadł mi do gustu chciał ze mną konwersować.




A to już potok na dole na polanie - czułam się jak w górach :) A to woj. pomorskie.



Kawiarnia, w której można zjeść lody i wypić kawę, pomimo zepsutego ekspresu :)




Jedynym mankamentem i dziwactwem tutejszej kawiarni są dodatkowe opłaty za wypicie kawy w ogrodzie.