wtorek, 11 marca 2014

Laurowiśnia wschodnia - chyba zlokalizowałam co dostałam :)

Kilka dni temu pisałam o moim pięknym prezencie z okazji Dnia Kobiet z którego bardzo się ucieszyłam bo lubię laurowiśnie i bardzo żałuje, że w naszym klimacie przymarza nawet okryta. Oczywiście odbija wiem, ale całość, która wyrosła w ciągu sezonu musi zostać skrócona i tak wkoło macieja.

W związku z tym , że podarowana laurowiśnia szczepiona na pniu nie posiadała karteczki z nazwą, postanowiłam ją zlokalizować, do końca nie jestem pewna więc ocena odmiany jest na czuja.
Z informacji wynika, że najczęstszą odmianą szczepioną na pniu jest Laurowiśnia Wschodnia "Otto Luyken", pomimo swoich najlepszych cech do uprawy w Polsce - wymaga mimo to okrycia.
Lubi żyzną ziemie i miejsce osłonięte od wiatrów i przeciągów.  Odmiana ta również posiada węższe liście niż pozostałe odmiany laurowiśni i tutaj mam jedyną wątpliwość - chociaż liście z pewnością są węższe od tej odmiany, którą kiedyś miałam w ogrodzie.

Tak jak napisałam postanowiłam ją zlokalizować na tarasie - muszę tylko kupić jakąś pomysłową i fajną donice. Problem będzie z przechowaniem bo, jeżeli laurowiśnie uprawiamy w donicy na czas zimy należy ją przenieść do pomieszczenia o temp. 5 - 10 stopni i musi to być jasne pomieszczenie.
W domu i garażu niestety takiego nie posiadam :( więc pozostaje mi piwnica mojej mamy i przewożenie drzewa. Mogłabym też posadzić w ziemi na rabacie - z pewnością prezentowałaby się pięknie, jednak szkoda mi sadzić drzewa jak wiem, że po zimie będzie do silnego cięcia - czyli to co wyrośnie latem zostanie mocno ścięte na wiosnę.

Na razie stoi na tarasie, pilnuje nocnej temperatury aby była odpowiednia i jakiś przymrozek nie podciął jej skrzydeł.




10 komentarzy:

  1. Niestety, w ogóle nie znam się na laurowiśni, choć tę nazwę już słyszałam. Na razie chyba mróz jej nie zaszkodzi, jeśli będzie stała na tarasie. Jeśli w nocy zapowiedzą przymrozki, po prostu przykryj ją włókniną. Przed zimą okrywamy włókniną hortensje i gdy na wiosnę je odkrywamy, mają zielone listki.
    Dziękuję za wizytę na moim blogu.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu,

      W weekend zapowiadają nieciekawą prognozę pogody oby nie było aż tak źle jak mówią.
      Masz pięknego bloga i zagoszczę w nim z pewnością na dłużej, dziękuję za pomoc :)

      Usuń
  2. Będziesz miała zabawę z chowaniem na zimę:) Ale za to taras będzie wyglądał pięknie z laurowiśnią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety to jest cos za coś - mam nadzieję, że nie będzie to dla mnie aż tak problemowe - czego się nie robi z miłości do pewnych roślin :)

      Usuń
  3. Prezentuje się bardzo okazale. Kilka roślinek które trzeba chować na noc to nie problem jeszcze, a nawet "fajna zabawa" - nie wyobrażam sobie jednak gdyby było ich więcej. Wtedy mogłoby to być dość mocno uciążliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ciepło i serdecznie,

      Też sobie tak tłumacze - to nie problem i mam nadzieję, że przy tym dotrwam - dziękuję za miłe odwiedziny :)

      Usuń
  4. Bardzo ładne drzewko. Widziałam w internecie, że ma takie śliczne, mechate kwiatki. Twoje też zakwitnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu,

      Tak na biało - nie mogę się już doczekać.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawie wygląda ta laurowiśnia :) już widzę ją w mojej altanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie jest "Otto Luyken"niestety i twoja roślinka nie jest szczepiona tylko wyprowadzona do formy piennej(tak szkółkarz ją uformował)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :) Agnieszka