niedziela, 9 marca 2014

Co w trawie piszczy - czyli wiosna w ogrodzie ciąg dalszy

Weekend był piękny i słoneczny - więc go wykorzystałam w sposób wiadomo jaki ...ogrodniczy.

W ruch poszły znów rękawice, grabie, sekator i worki. Skupiłam sie na rabacie przed tarasem - niestety najbardziej "skopanej" przez krety - udało jakoś się to odratować - ale zmiana kolorystyki wykopanej ziemi do tej na rabacie jest rażąca - wyrówna się.
Obcięłam pęcherznice znajdujące się przy tarasie, suche kikuty lawendy, tawuł, rudbekii.
Wygrabiłam liście , które tu i ówdzie proszę o ich zabranie.
Zadowolona z siebie przeszłam na kolejną nową rabatę przed na ukos od tarasu.
Tam na szczęście chwastów było jak na lekarstwo - więc robota szła lekko i przyjemnie.

Pomimo zrobienia dzisiaj ogromu pracy - przede mną kolejne 2 duże rabaty oraz cięcie krzewów przy płocie. Zastanawiam się jak sobie radzić z grubymi pędami pęcherznicy sekator i większe nożyce nie dają rady, pewnie muszę się zaopatrzyć w jakąś piłkę do drzew aby było łatwiej.
Po 8 latach pędy pęcherznicy powoli przekształcają sie w grube konary.

No i jak to ja , nie mogłam wytrzymać i popędziłam szukać na rabatach skarbów. Muszę zaznaczyć, że przez ostatnie dni było u nas bardzo chłodno, temperatura oscylowała wokół 3-5 stopni, nie było słońca, więc wszystko stanęło w miejscu.

A oto co udało się zobaczyć :)

małe tulipanki...cieszą oczy


Prymulka ma już małe pączki 


krokusy - jeszcze chwila i będą kwiaty




Rojniki

 żurawki


gęsiówka 




pączki na tawułach




W dniu kobieta otrzymałam piękny prezent w postaci laurowiśnie szczepionej na pniu - niestety nie znam odmiany bo nie było karteczki. Zastanawiam się czy sadzić ją do ziemi, czy nie zatrzymać i przesadzić w pięknej donicy na tarasie. Kiedyś miałam laurowiśnie ale zawsze po zimie marzły i odbijały dopiero od korzeni....wyrzuciłam.
 Forma drzewka na tarasie przenoszonego w chłodniejsze miejsce na czas zimy ?

Co o tym myślicie, może ktoś z Was miał do czynienia z laurowiśnią szczepioną na pniu ?

8 komentarzy:

  1. Z laurowiśnią nie pomogę, bo nie mam jej . Sporo już się napracowałaś . Cieszy widok już pobudzonych do życia roślin. Wreszcie można się cieszyć znowu ogrodem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda - ale jeszcze sporo przede mną pracy, dzisiaj kolejne rabaty do cięcia i czyszczenia - ciepło pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Co do laurowiśni to się nie wypowiem, u mnie w gruncie już dawno przepadła. Niewiele u Ciebie kwitnie ale widać już wiosnę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest zimno i wszystko zawsze później kwitnie, dopiero teraz od kilku dni świeci słońce i temperatura jest powyżej 1 stopni. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. W trawie piszczy i na krzewach:) a praca wre i wciaz jej przybywa. Same wspanialosci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aguś, najważniejsze, że wszystko wybija do góry i jest coraz cieplej - ciepło pozdrawiam.

      Usuń
  4. Witaj!
    Laurowiśni niestety nie mam (jeszcze), ale to nie przeszkadza zachwycać mi się Twoją wiosną :)
    Dziś zapewne krokusy w pełnym rozkwicie?
    Widzę co prawda jakieś niepomyślne prognozy około-weekendowe, ale liczę, że się nie sprawdzą i niskie temperatury wraz z opadami nie wyrządzą krzywdy naszym roślinom.
    Pozdrowienia!
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aguś,
      Właśnie wczoraj studiowałam prognozy pogody na najbliższe tygodnie i trochę się przestraszylam...chociaż czy warto się przejmować aż tak odległymi prognozami ?
      Ciepłego i słonecznego dnia :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz :) Agnieszka