wtorek, 25 czerwca 2013

U mamy na działce

U mojej mamy na działce nie ma przepychu kolorów - jest przepych iglaków :) Ale miejsce jest przepiękne - działka 500 m nad morzem w otoczeniu lasów i ciszy. Tu nie ma cywilizacji, ludzkiej ręki jest dzikość i natura :)  Oj jak ja lubie tam bywać, tam jest pięknie do morza 2,5 km.
Zazdroszczę mojej mamie tego buszu  - działka jest tak zarośnięta z każdej strony że czuję się jak w zielonym kokonie , słyszę tylko ptaki, lekki wiatr.
Można się zrelaksować, można zapomnieć o tym co tam i tu, można mieć czas dla siebie - dla swojego ja, dla swojej duszy, myśli dla spokoju. Niby to samo bo też mam działkę z ogrodem a jednak co innego.
Najważniejsze, że są takie miejsca .

Ogromny bluszcz ma chyba z 10 lat porasta część domku :) 


Żywopłotem są świetki cięte na wiosnę i latem to gęsty szpaler nikt nic nie ujrzy :)


Jedna jedyna funka podarowana - namawiam mame na więcej okazów :)



Jaśminowiec - ale pachnie obok jest ławeczka i można się upajać zapachem :)




A to już ja :)


A ta róża - zwykła marketowa - pięknie oplata ścianę domu, jest zaraz przy ławce i stoliku :) 

A to znów ja i mój pies :) i nasza miłość :)



A to kompozycje mojej mamy na kiju :)


czwartek, 20 czerwca 2013

Jaśminowy świat

Dzisiaj chciałam napisać co nieco o tym przepięknym krzewie, którego nie sposób lubić za jego wygląd, kwiecie i woń. W moim ogrodzie wstępuję w ilości 2 szt. Jeden usytuowany jest zaraz przy tarasie, drugi w rabacie w ogrodzie obydwa są przepiękne i stanowią przepiękną ozdobę ogrodu właśnie w tym czasie.

Philadelphus Virginal

Sztywno wyprostowany krzew o ozdobnych kwiatach. Osiąga 2 m wysokości. Liście ciemnozielone, Kwiaty białe, w kiściach bardzo obfite. Lekko Pachnące (u mnie intensywnie). Okres kwitnienia: VI-VII. Mało wymagający krzew dobrze rosnący na glebach ogrodowych, Do sadzenia pojedyńczo i w grupach, także na żywopłoty strzyżone i nieformowane.
źródło: Atlas PZD










sobota, 15 czerwca 2013

Piękno jest w ogrodzie

Czy doceniacie swoje ogrody i chwilę rozkoszy wśród bujnej roślinności. Tylko Wy i rośliny, ogród, ptaki - czy korzystacie z tego? Działkę mam od 2004 roku ale ostatni rok to rok w którym korzystam z krzesła, leżaka i nosa w ogrodzie. Nie doceniałam , nie korzystałam - nie dlatego bo nie miałam czasu, nie było mnie na miejscu. Tak jakoś było to było i co w tym dziwnego.

Kiedy w życiu przytrafiło się moje tąpnięcie - zmieniłam podejscie do świata, ludzi, problemów, wartości  wartości i czas. Oczywiście nie jestem ZŁOTA dzięki odmianie :) Ale ja wiem, że muszę korzystać, że muszę być swiadoma tego co jest teraz i tu, słuchać swojego wnętrza, głosu swojego ja. Nawet gdyby się waliło i paliło.
Dzisiaj mam czas da siebie, mam czas dla kwiatów, dla córki, są naturalne obowiązki dnia codziennego i jestem ja. Czasami jest trudno zagalopuje się , nie wychodzi, złoszczę się. Ale jest czerwona lampka  i ja.
Korzystajcie i cieszcie się swoimi ogrodami:) Miłej niedzieli

Wszędzie kwitnie lawenda jest lawendowo



Róże królowe w moim ogrodzie zaczynają kwitnąć :)






I pęcherznice - mam ich w sumie ok 8 krzaków bordowe, żółte i zielone jak kwitną to pięknie popatrzeć.




A to bodziszek kupiony w zeszłym roku troszkę przeszedł ale pięknie kwitnie :)


Za dużo białości muszę to zmienić :)



Krzewuszka 





A to skrawek mojego małego warzywnika na którym rosną truskawki, sałata, rzodkiew, pietruszka, ogrórki, fasola i groszek :)





niedziela, 9 czerwca 2013

Zagubiony gość - kawka

2 dni temu w moje progi zawitała mała kawka. Kawki co roku robią sobie gniazdo na moim kominie. Co roku staram się zrobić z tym porządek tak aby nie zakładały ale zawsze na wiosnę o tym zapominam. W piątek podczas wieczornego podlewania ogrodu coś czranego turlało się po dachu i spadło wprost pod wodę z węża - okazało się, że tym kimś była kawka - młoda. Jak widać chciała spróbować lotu ale nie wyszło. Wiedząc, że mam kota morderce ptaków, zawinęłam maleństwo w bluzę i umieściłam w kartonie. Kawka bardzo szybko się oswoiłą dała się chwycić pogłaskać, jadła z ręki i piła. Dużo przeczytałam o tych mądrych kawkach, wiedziałam, że dla niej może to nie być dobre rozwiązanie bo zostanie odrzucona przez stado.
Mama i tata byli bardzo troskliwi bo krązyli skrzecząć pod domem jak tylko widzieli, że zbliżam się do kartonu na balkonie. Wczoraj cały dzień siedziałą luzem w kuchni - chciałąm aby nauczyła się latać i poćwiczyła niestety nic z tego bardziej była łasa na surową karkówkę niż latanie i resztki w zlewozmywaku.
W niedzielę rano czyli dzisiaj najprawdopodobniej odleciała z kartonu nie było jej  a i skrzeczący rodzice nie latali już wokół domu. Mam nadzieję, że odnajdzie się w rzeczywostości naturalnej :)